NIEZNANE FAKTY Z ŻYCIA JEZUSA (8)

Kontynuacja sesji z Basmatem z 23 lipca 2022 r. (8)

NIEZNANE FAKTY Z ŻYCIA JEZUSA (8)

Pytanie:
Jeshua, co się naprawdę stało z twoim ciałem po ukrzyżowaniu?

Jeshua:
To ciało powinno było pozostać, ale dzisiaj byśmy powiedzieli, że to moje ludzkie ciało zostało. Zobaczcie, że niektórzy mnie nie rozpoznali jak się pojawiłem. Nie mogli w to uwierzyć, było im trudno, a rozmawialiśmy bardzo wiele na ten temat.

Pytanie:
Ale pojawiłeś się jako istota duchowa, a nie w ciele, które zostało z krzyża zdjęte?

Jeshua:
Czy ktoś chciałby zabierać takie ciało?

Pytanie:
To pojawia się pytanie: gdzie są zwłoki?

Jeshua:
Ja – to co się wydarzyło wtedy – odebrałem inaczej, niż każdy fizyczny człowiek na ziemi. Nie mogę powiedzieć, że to było lekkie, bo widziałem rozpacz w oczach bardzo bliskich mi osób, ale odbierałem to inaczej. Ten ból fizyczny dla mnie był inno-wymiarowy. To miało się dokonać. Syn Boga miał pokazać, że odejdzie tak samo, jak każdy inny w tamtym czasie. Miał pokazać, że zrobił to z miłości, a nie po to, żeby to kultywować przez tysiące lat. Ja chcę widzieć ludzi radosnych. Ja chcę i pragnę, żeby wszyscy byli moją i swoją radością. To są trudne tematy. Dzisiaj niektórzy mówią, że to się nie zdarzyło. Zdarzyło się. I nawet urządzenia w Watykanie i w kilku innych miejscach, które są, które pokazują to do przodu i do tyłu – jak byście powiedzieli – pokazały to zdarzenie. Wielu ludzi w purpurowych ubraniach zobaczyło to zdarzenie. Oni też chcieli się przekonać czy to miało miejsce. I dlatego, że wiedzą co się może zdarzyć za chwilę – próbują wam podawać tematy trudne, żeby ludzie się tym zajęli, żeby nie płynęli w swoje Światło, żeby się tym nie interesowali na tyle, na ile mogą. Wiem, że to trudne.

Pytanie:
Czy masz ciało fizyczne w obecnym momencie czasoprzestrzeni?

Jeshua:
(z uśmiechem) Ja nie potrzebuję ciała, ale jeśli mam takie życzenie, żeby być w jakimś miejscu i poczuć się jak człowiek na Ziemi, fizyczny, ziemski, to w każdym momencie mogę je sobie „przyoblec”, tak jakbym nałożył jakieś ubranie. I to wystarcza.

Pytanie:
Jeshua, czy to prawda, że Piotr trzy razy wyrzekł się ciebie?

Jeshua:
Ja nie mam do niego żalu, dlatego że wtedy – można by rzec – polowano na moich uczniów, bo to nie było poszukiwanie. To było polowanie. Nie wiem czy było to trzy razy. Wiem, że raz się wystraszył. Może oni to po prostu – rozmnożyli, ale tylko dlatego, że się wystraszył. Bo powiedziałem mu jedno, Piotr: „Idź nauczaj. To jest ważne”. „Bądź moim powiernikiem, przekaż tym ludziom, żeby nie byli ścianą, którą się przesuwa tak, jak się przestawia mebel”. Żeby zobaczyli siebie w tym życiu. I to ja powiedziałem do Piotra: „Uważaj na siebie, uważaj na siebie żeby nic ci się nie stało”. Myślę, że świadomość Piotra podpowiedziała takie wyjście. To nie jest dla mnie ważne. Ważne było dla mnie to, że poszedł moją drogą i że zawsze się do mnie zwracał. Wiedział, że jestem mu bardzo bliski. Uważam, że na pewno nie było to wiele razy. Próbował się chronić. Wtedy nawet człowiek, który podobnie wyglądał jak moi uczniowie był mordowany. Jak odchodził – wtedy byłem obok. Rozmawiałem z nim, a on rozmawiał ze mną. Tylko tyle mogłem dla niego zrobić, ale wiedziałem, jak to jest dla niego ważne.

Pytanie:
Czy wasze życie było wesołe z kolegami apostołami? Czy dużo bawiliście się, czy też tylko dużo pracowaliście, jak mówią Ewangelie?

Jeshua:
Myśmy nie pracowali. W miejscach, do których przychodziliśmy, wszystko otrzymywaliśmy, ale jeśli nawet czegoś nie było, to pojawiało się. Naszym zadaniem było rozmawiać z ludźmi, nie łowić ryby, jak to opisują niektórzy. Nie, to był piękny czas. To był czas ogromnego zrozumienia. Kobiety spotykały się w namiocie Izydy i rozmawiały. My spotykaliśmy się z mężczyznami. Było kilkanaście kobiet nauczających i byli moi uczniowie. Niektórzy przyglądali się na to, że tak świetnie rozumiemy się z Marią Magdaleną, chcieli mnie mieć na wyłączność dla siebie, ale ja chciałem pokazać, że można nieść wiedzę i być pełnym miłości i być szczęśliwym. Pojawiałem się później.

Basmat:
On się uśmiecha do Marii Magdaleny i mówi, że pojawiał się w Langwedocji, przybierał ciało. Są zapisy, które mówią, że do Marii Magdaleny przychodził starszy mężczyzna.

Jeshua:
To byłem ja. Przybrałem inną postać. Tak bardzo tęskniłem, że chciałem być blisko niej.

Pytanie:
A czy na obrazie „Ostatnia wieczerza” jest u twojego prawego boku Maria Magdalena?

Jeshua:
Tak.

Pytanie:
A ta trzynasta ręka z nożem spod stołu czy coś oznacza?

Jeshua:
I tak bym odszedł. Nie ważne ile negatywnej energii popłynęło w kierunku Judasza – to był mój przyjaciel. On mnie nie sprzedał, on wiedział, że to ma się wypełnić. On powiedział do mnie „ucieknijmy stąd, nie mogę tego zrobić!”. Co innego mówi dzisiaj historia. To był mój przyjaciel.

Pytanie:
A co z nim teraz jest?

Jeshua:
Moim przyjacielem jest zawsze. Wybrał życie na innej półkuli i tam jest nauczycielem dzisiaj.

Pytanie:
No ale jak mówimy o ostatniej wieczerzy, to wspólnych wieczerzy było więcej. Jedliście chleb, piliście wino, coś złego jest w piciu wina? Ty sam umiałeś wino zrobić, może nas nauczysz? (śmiech wszystkich)

Jeshua:
Nauczyć zrobić czy nauczyć stworzyć?

Odpowiedź:
Stworzyć.

Jeshua:
To nie jest trudne. Nawet to, w jaki sposób został przywrócony do życia Łazarz. To wszystko co wtedy się działo i wykonywałem w tym czasie jak żyłem, było wiele osób uzdrawiających, nauczających. To wszystko posiądziecie w sobie będąc osobami Nowej Ziemi. To jest ten dar dla każdego z was, żeby stać się Jeshuą dzisiejszych czasów…

Pytanie:
Powiedz proszę Jeshua, tak mało wiemy o twoim dzieciństwie i młodości. Powiedz mi proszę, gdzie się uczyłeś jak i czego?

Jeshua:
Byłem w Japonii, byłem w Indiach byłem w Egipcie, byłem – dzisiaj byście powiedzieli – w Azji. Moje przemieszczanie się było automatyczne, czyli mogłem być gdzie chciałem, w każdym momencie. Bardzo się cieszyłem na moje życie ludzkie, człowieka. Chciałem tego doświadczyć, chciałem zobaczyć. Zobaczcie, my wszyscy tutaj jak jesteśmy, oprócz opiekunów waszych Rafaela, Zadkiela i Metatrona, żyliśmy życiem człowieka. Bardziej was wtedy rozumiemy, jesteśmy bliżej was, bliżej waszego ziemskiego życia. To były piękne doświadczenia..

Pytanie:
Dlaczego okres, kiedy podróżowałeś po świecie między 11 a 33 rokiem życia jest przemilczany we wszystkich Ewangeliach?

Jeshua:
Bo wtedy musieli by przyznać, że byli inni nauczyciele, że ja uczyłem się od nich, a oni ode mnie. Musieliby powiedzieć o tym, że reinkarnacja jest ważna i że istnieje, a nie ją wymazać grubym długopisem. Musieliby powiedzieć o tym, jakie trudne doświadczenia przechodziłem w Wielkiej Piramidzie, a to już pewnie dla tej instytucji byłoby za wiele. Podają tylko czas kiedy byłem dzieckiem, mówią, że lubiłem pomagać, że lubiłem ożywiać ptaki i zwierzęta, ale czy ktokolwiek powiedział, że Maria Magdalena robiła to samo?

Basmat:
Ona się uśmiechnęła. Zobaczcie, jak ta prawda jest wycinana po kawałku, po kawałku przedstawiana ludziom, a przecież tego nie da się zatrzymać, w pewnym momencie ludzie się o tym dowiedzą.

Pytanie:
Jeshua, powiedz proszę, jak w twoim wypadku wyglądała walka dobra ze złem?  W Ewangelii mówi się, że jakieś krowy i jakieś świnie wypędziłeś bo oszalały na twój widok i uciekły. Co to jest za historia?

Jeshua:
To, co dla mnie było trudne to 40 dni bycia w kompletnym osamotnieniu na pustyni i odbierania różnych ataków. To było trudne. Zdarzało się, że istoty, chcąc schować się, swoim wyglądem zamieniały się w zwierzęta, które atakowały. Stąd te opisy, ale one są niedokładne. Tak naprawdę nie chodziło o atakujące zwierzęta, tylko o formę ataku, która była dla mnie często niewidoczna, więc tym bardziej nie mógł jej zobaczyć człowiek. Dlatego te opisy nie są do końca prawdziwe. Bardzo trudną ceremonię miałem w Wielkiej Piramidzie. Nie dlatego, że takie miejsce, albo że ktoś chciał czegoś negatywnego, tylko zostałem zostawiony sam, kompletnie bez żadnego oświetlenia…

Pytanie:
Tam, gdzie stoi sarkofag?

Jeshua:
Tak. I miałem nie używać żadnych ze swoich mocy, aby to miejsce doświetlić. Musiałem tam pozostać. Było parę żyć ciekawych, które miałem razem z Buddą.

Pytanie:

Jako kto?

Jeshua:
Jako brat, jako przyjaciel, jako kolega kiedy jeden i drugi zakochali się w pięknej dziewczynie. Byliśmy przyjaciółmi. O tym też się nie mówi. Chciałem doświadczyć tego bycia tutaj na Ziemi…

Pytanie:
Powiedz proszę Jeshua, jak to było z apostołami. Podobno jeden Judasz umiał pisać i czytać a pozostali byli analfabetami?

Jeshua:
Nie, to nieprawda. Większość uczniów pochodziła z dobrych domów, mieli rozległe winnice, produkowali oliwę. To byli ludzie, którzy zatrudniali służbę. Chciano tych uczniów Jeshuy przybliżyć do bardzo prostych ludzi. Wydawało im się, że jak tak napiszą, to ludzie poczują się blisko: „Też jestem skromny, biedny i mam blisko do nich”. Zobaczcie, jak mało prawdy w tych opisach. O Marii Magdalenie się mówiło, że jest kimś bardzo złym, a ona pochodziła z jednego z bardziej znamienitych rodów.

Pytanie:
Czy to prawda, że kiedy po ciebie przyszli żołnierze rzymscy, żeby cię zabrać, to Piotr wyjął miecz i obciął ucho jednemu z nich, a ty je mu z powrotem przyprawiłeś?

Jeshua:
To jest prawda, ale to zrobił w mojej obronie. Chciał mnie ratować, choć może nie chciał mu obcinać uszu, ale to było w formie obrony. Uważał, że jak podniesie miecz, to oni odejdą, zostawią mnie w spokoju.

Pytanie:
Skąd u niego miecz? Na obrazach, figurach apostołowie są przecież bez broni, w szatach pociągłych – bez żadnych narzędzi w rękach.

Jeshua:
Tego nie można nazwać mieczem, ale miał przy sobie nóż. Noże były bardziej w celu ochrony, niż atakowania kogokolwiek. Piotr był bardzo sprawny. Uczył się i władał mieczem wcześniej, ale wtedy, kiedy zaatakowali żołnierze miał nóż.

Pytanie:
W książce Umberta Eko (Umberto Eco) jest ciekawy fragment dyskusji teologicznej między dwoma mnichami, gdy Pan Jezus miał sakiewkę, czyli czy były mu potrzebne pieniądze, czy nie? Czy możesz nam opowiedzieć na to pytanie?

Jeshua:
Miałem sakiewkę, chociaż niewiele w niej było – ale miałem. Nie mogło być tak, żeby za pewne rzeczy, na przykład chleb u kogoś, kto widać było, że ma kłopoty i że potrzebuje tej monety, żeby mu nie zapłacić. Dla mnie nie było problemem, żeby na dłoni nie mieć nic i za chwilę mieć pięćset…

Pytanie:
Bo umiałeś materializować przedmioty…?

Jeshua:
Tak, umiałem, miałem sakiewkę, ale nie była to specjalnie wypchana ta sakiewka.

Pytanie:
Co z tym osiołkiem, bo mówi się, że na osiołku jeździłeś?

Jeshua:
Była taka przepowiednia, że Jeshua miał wjechać do Jerozolimy na osiołku i ta przepowiednia miała się spełnić. To był rodzaj przemieszczania się. W ten sposób ludzie się wtedy przemieszczali i nie było w tym nic dziwnego. To tak, jak dzisiaj na koniach, czy jakimś pojazdem. Nie mogłem się przemieszczać w każdym miejscu w formie jak byłem z przyjaciółmi, albo sam. Chciałem też pokazać, że mogę iść, albo jechać na czymś. Ale moje przemieszczanie często było mechaniczne w sensie pojazdu, tylko w sensie mojego myślenia gdzie mam być teraz, w tym momencie. Dlatego niektórzy nie mogli tego zrozumieć, chociaż pokazywałem, jak to można zrobić.

Pytanie:
A jakie języki znałeś?

Jeshua:
Mogłem rozmawiać w każdym języku, ale język, który płynął melodią dla mnie to był aramejski. Ja nie musiałem mówić. Porozumiewałem się z niektórymi poprzez myśl.

Pytanie:
Jak rozmawiałeś z Piłatem? Jak to się stało, że posłał ciebie na śmierć, a Barabasza uwolnił, chociaż Barabasz był ponoć…?

Jeshua:
To tłum ludzi, który skandował, że chce żebym to ja odszedł. To nie on. On wykonał tylko podpis. Bardzo źle się z tym czuł, nie umiał sobie z tym poradzić on, ani jego żona.

Pytanie:
Co się z nimi stało?

Jeshua:
A jak łatwo podburzać tłumy – to widać również dzisiaj.

Pytanie:
Te zdarzenia, które zostały spisane chyba 100 lat po śmierci apostołów, przez kogo zostały spisane z pamięci? Przez obcych ludzi? Przez dyktowanie?

Jeshua:
Zostały pisane i źle przetłumaczone w formie takiej, że nie ma w nich już dzisiaj prawdy. Dopuszczono tylko te, które uznano za przyjazne Kościołowi. Czy widzisz gdzieś Ewangelię Marii Magdaleny?

Pytanie:
Słyszałem, że podobno gdzieś jest. A czy możesz nam powiedzieć czego w tych Ewangeliach brakuje? Co zostało wycięte? Jakie fragmenty?

Jeshua:
Zostały wycięte fragmenty, które mówiły o tym, że można porozumieć się ze Stwórcą, z Bogiem, z Istotami Wysokiej Energii, Aniołami – to wszystko zostało wycięte. Są tam tylko pewne przypowieści – czasami nawet trudne do zrozumienia. Wydaje się, że niektóre są wręcz nielogiczne tak, jakby były złożone z dwóch fragmentów, które nie dotyczą tego samego tematu. Ja zawsze mówiłem: „Idź w przyrodę, porozmawiaj, połącz się z Najwyższym Źródłem. Dostaniesz wszystko to, czego pragniesz”. Do czego potrzebne są wszystkie świątynie, które powstały? Do czego i komu?

Pytanie:
Nie wiem. Kazałeś Piotrowi zbudować Kościół.

Jeshua:
To były inne kościoły. Zachowały się kościoły w Turcji, te pierwsze, które budował Paweł. One są w jaskiniach. One wcale nie potrzebują budynków. To były proste skały, czasami trochę przycięte…

Pytanie:
Ale wróćmy jeszcze do Ewangelii. Nie tak dawno byłem w kościele i ksiądz z ambony grzmiał cytując 10. Przykazanie: „Nie pożądaj żony bliźniego swego, ani żadnej rzeczy, która jego jest” mówiąc, że: „Jezus powiedział, że jak cię oko kusi na pokusę, to wydłub sobie oko i odrzuć od siebie, a jak cię ręka kusi, to obetnij sobie rękę, czy tam inny członek i odrzuć od siebie, bo lepiej stracić oko czy rękę, niż stracić drogę do Królestwa Niebieskiego”. Tak sobie pomyślałem, że chyba nie mogłeś tak powiedzieć...

Jeshua:
Zobaczcie, że sam Stwórca jest opisywany jako „bezwzględny Bóg”. Bóg nie może być bezwzględny, Bóg jest Miłością. To, co opisują o Bogu jest nieprawdziwe. Są religie, które uznają bycie w związku. To nigdy nikomu w niczym nie przeszkadzało. Ale tutaj Kościół nie chciał dzielić się z nikim swoim majątkiem. Zobaczcie – można było mieć nawet zabójstwa na sumieniu, ale wystarczyło ufundować kościół – jeden, drugi… Stawałeś się świętym jeśli tego chciałeś. To nie jest mój Kościół.

Pytanie:
Co z nim zrobić w takim razie?

Jeshua:
Ten Kościół i ludzie, którzy chcą iść ze mną, to są ludzie, którzy potrafią spojrzeć w Słońce i połączyć się przez drzewa, czy spojrzeć na ptaka – i połączyć się z Najwyższym. Nie potrzebują nic więcej.

Pytanie:
W kościołach bizantyjskich piękne są Twoje oblicza jako Chrystus Pantkrator, czyli Jezus Nauczający. Jestem zachwycony twoimi rzeźbami w Lizbonie i Rio de Janeiro. One stoją naprzeciwko siebie i rozdziela je Atlantyk. Stoisz tam z otwartymi ramionami tak, jakbyś chciał nas wszystkich uściskać. Dlaczego więc wszędzie, na każdym kroku pokazuje się ciebie na krzyżu, który to krzyż jest przecież narzędziem tortur. Czcić narzędzie tortur to tak, jakby szubienicę czcić, albo gilotynę, albo miecz kata. Czy to się tobie podoba, odpowiada ci taka forma kultu?

Jeshua:
Ja sobie nie życzę tego smutku, opłakiwania. Chcę, żeby wszyscy widzieli mnie radosnego i żeby płynęli moją radością sami. Ja byłem człowiekiem z krwi i kości. Chcę teraz, żeby pokazywano mnie prawdziwego, radosnego, śmiejącego się, pracującego. Nikt o tym nie mówi. Wszyscy mówią o dziecku – a później jest krzyż.

Ciąg dalszy nastąpi…

0 Komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Skontaktuj się z nami

Masz pytania? Napisz do nas!

Wysyłanie
©2022 Fundacja „Mądrość Narodów"

Wykonanie: noFlash

lub

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?